Upadłości firm

Branża budowlana przetrwała zimę w dobrej kondycji

27-04-2021

W I kwartale br. zostało ogłoszonych osiem upadłości firm budowlanych w porównaniu z 20 rok wcześniej – wynika z informacji zawartych w Monitorze Sądowym i Gospodarczym. Z dziewięciu do 22 wzrosła za to liczba restrukturyzacji. W efekcie w I kw. br. na polskim rynku wystąpiło 30 przypadków niewypłacalności firm budowlanych, o jeden więcej niż rok temu. W ciągu ostatnich 12 miesięcy nastąpiło 37 bankructw, co stanowi 8 proc. wszystkich ogłaszanych upadłości spółek prawa handlowego w Polsce w tym czasie.

Sporządzany przez KUKE i PFR indeks upadłości w budownictwie na koniec marca ukształtował się na poziomie 0,79 proc. w porównaniu z 1,35 proc. rok wcześniej i 1,04 proc. na koniec 2020 r. Wskaźnik rozpoczętych restrukturyzacji zanotował dalszy wzrost do 1,45 proc. z 1,17 proc. na koniec IV kw. ub.r. i 0,67 proc. rok wcześniej.

W marcu wskaźnik klimatu koniunktury GUS w sektorze budowlanym ukształtował się na poziomie -15,5 wobec -17,7 w lutym i - 18,7 w styczniu oraz - 1,9 przed rokiem. Należy zwrócić uwagę, że dużo bardziej poprawiła się w ostatnim miesiącu składowa prognostyczna wskaźnika – z - 20,3 w lutym do - 13,8 w marcu. Podobnie jak w poprzednich falach badań 2/3 podmiotów deklaruje, że w obecnych warunkach jest w stanie przetrwać na rynku powyżej trzech miesięcy. Wśród negatywnych skutków epidemii koronawirusa firmy budowlane najczęściej wymieniają ostatnio: wzrost kosztów, spadek sprzedaży skutkujący niższymi przychodami oraz brak pracowników.

Janusz Władyczak, prezes KUKE:

I kwartał był dla sektora jednym z najtrudniejszych od dłuższego czasu, ale patrząc na trendy w danych GUS dotyczących produkcji budowlano-montażowej oraz koniunktury można oczekiwać, że właśnie minęliśmy cykliczny dołek. Wszyscy liczą na obfity strumień środków unijnych, który może się zacząć pojawiać już w drugim półroczu br.: z nowej perspektywy budżetowej oraz funduszu odbudowy. Z uwagi na presję kosztową, m.in. wzrost cen materiałów, polskie przedsiębiorstwa budowlane dzięki oferowaniu niższych cen wykonawstwa mają szansę na zdobycie wielu kontraktów, w tym w Europie Zachodniej. Kolejną szansą będą rosnące nakłady na służbę zdrowia i rozwój sieci szpitali – tak w Polsce, jak i innych krajach Europy – na czym skorzystają podmioty budownictwa specjalistycznego.

Nie oznacza to, że problemy w branży nie będą się pojawiać. Dopóki ożywienie w gospodarkach nie okaże się trwałe, to inwestycje prywatne w Polsce i na rynkach eksportowych nie odbiją dynamicznie. Widzimy, że z powodu problemów wywołanych epidemią zdarzają się opóźnienia nie tylko w rozpoczęciu inwestycji, ale również w ich odbiorach, przez co następują opóźnienia w płatnościach, co dla mniejszych firm wykonawczych może oznaczać kłopoty z zachowaniem stabilności finansowej. Wg GUS aż 20 proc. firm z branży, w większości chodzi właśnie o mniejsze podmioty, raportuje problemy z bieżącym finansowaniem. Duże grupy budowlane, zazwyczaj zdywersyfikowane oraz z dobrze zbudowanym portfelem zamówień, operują przy satysfakcjonującej rentowności i cieszą się wystarczającą płynnością, by startować w kolejnych przetargach, a tych niestety pojawia się coraz mniej. Wśród ubezpieczycieli należności, branża jest niezmiennie oceniana jako dość ryzykowna. Drożejące materiały powodują, że trudno ocenić opłacalność kontraktów w długim terminie i zasadność rosnących rozbieżności cenowych widocznych podczas przetargów. Ponadto rynek ubezpieczeniowy podobnie jak bankowy ulega konsolidacji, więc o nowe gwarancje będzie coraz trudniej i trzeba będzie o tym pamiętać, przystępując do kolejnych projektów.

Dr Damian Kaźmierczak, główny ekonomista Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa:

Dane za I kwartał wskazują na relatywnie dobrą kondycję branży budowlanej, która wyróżnia się dużą odpornością na zawirowania związane z niesłabnącą epidemią COVID-19 na tle innych sektorów gospodarki. Całkowita liczba niewypłacalności spółek prawa handlowego związanych z budownictwem nie zwiększyła się w sposób istotny w porównaniu do poprzednich okresów. Bardzo mocno wzrosła jednak liczba postępowań restrukturyzacyjnych. Wzrost ten można tłumaczyć uruchomieniem w czerwcu 2020 r. uproszczonego postępowania restrukturyzacyjnego w reakcji na postępujący kryzys COVID-19, który zachęca przedsiębiorstwa do podejmowania prób restrukturyzacji w sytuacji zagrożenia niewypłacalnością. Należy przy tym pamiętać, że ok. 85 proc. firm budowlanych świadczy usługi jako osoby fizyczne (w pozostałych sektorach gospodarki odsetek ten wynosi niewiele ponad 70 proc.), a to właśnie mniejsze podmioty są najbardziej narażone na negatywne konsekwencje spadku produkcji budowlano-montażowej na skutek epidemii koronawirusa. Sytuacja dużych firm jest zgoła odmienna. Duże przedsiębiorstwa weszły w rok 2021 w bardzo dobrej kondycji finansowej i większość z nich ma zapełnione portfele zleceń na kolejne miesiące i lata. W mojej ocenie będzie im jednak trudno powtórzyć znakomite wyniki z 2020 r. z uwagi na rosnące ceny materiałów i surowców. Nie ulega przy tym wątpliwości, że średnio- i długookresowe perspektywy dla dużych podmiotów wykonawczych działających w segmencie infrastruktury transportowej i energetycznej są co najmniej dobre, ale nie można zapominać o potencjalnych problemach branży, kiedy nadejdzie kolejna kumulacja prac na rynku budowlanym w latach 2022-2025.