Handel zagraniczny Polski Handel zagraniczny Polski

Chiny trzeba gonić

05-05-2017

W uporządkowanym świecie lubimy się trzymać konkretów - choćby wiedzy nabytej w okresie szkolnym. Stanowi to bazę, do której cegiełka po cegiełce dokładamy kolejne elementy, na jakich opieramy nasze rozumienie świata. Skoro tak, to niebywale trudno nam pojmować Chiny. Prawdy i fakty, które jeszcze tak niedawno świetnie opisywały Państwo Środka, są po chwili nieaktualne. Chiny pędzą do przodu, a my wciąż przed oczami mamy jeden z poprzednich obrazów tego kraju.

Dotrzymać kroku
Co ważne, owe pędzenie do przodu dotyczy nie tylko spraw mierzalnych, takich jak wielkość produkcji, eksportu, poziom produktu krajowego na głowę mieszkańca. Ważniejsze od tego są zmiany dotyczące sposobu prowadzania biznesu, dopasowywania się do aktualnej fazy rozwoju gospodarki, widzenia reszty świata. Chcąc robić coś wspólnie z Chińczykami musimy zadbać o to by mieć jak najbardziej aktualny obraz Chin, Chińczyków i ich potrzeb, ale również musimy mieć dobrą orientację gdzie zamierzają być w najbliższych kilku czy kilkunastu latach.

Różnorodność potrzeb
Na co więc zwracać uwagę myśląc o obecnym obrazie Chin? Pierwsze „szkolne” skojarzenia to jeden z największych i najludniejszych krajów na świecie. Zaraz potem przychodzi myśl o szybkim rozwoju, ale z niewysokiego jednak pułapu. W naszym myśleniu króluje pojęcie średniej i przeciętnej. Zdaje się więc nam, że wiemy jaki będzie potencjalny konsument czy partner w interesach. Nic bardziej mylnego. Chiny należy traktować jak spory kontynent. Nie po to by epatować powierzchnią czy liczbą ludności, ale by zrozumieć jak mocno zróżnicowani ludzie go zamieszkują. Ich oczekiwania w zakresie smaku, gustu, potrzeb będą różnić się z bardzo wielu powodów, spośród których wystarczy wymienić: klimat, ukształtowanie terenu, krajobraz, specjalizację regionu, tradycje kulturowe. Trzeba bardzo precyzyjnie wiedzieć do kogo i z czym chce się trafić. W myśleniu o tym jak wyglądać może klient najtrudniej zrozumieć, że znane nam „przeciętne” są bardzo mylące i nieadekwatne. Można spotkać wiele poważnych analiz ukazujących nam obraz konsumenta z Chin na podstawie oceny wielkości produktu krajowego na głowę mieszkańca porównanej do wielkości notowanych choćby w Polsce (ze wskazaniem, że polski klient wciąż przeciętnie jest zamożniejszy niż chiński). W praktyce natomiast musimy nastawić się na to, że kilkaset milionów Chińczyków – tych najbardziej zaangażowanych w proces pędzenia gospodarki do przodu – stanowi grupę konsumentów o poziomie zamożności przynajmniej takim jak mają przeciętnie Polacy. Dla bardziej dociekliwych warto dodać, że grupa konsumentów o zamożności zbliżonej do przeciętnej obserwowanej w Starych Krajach Unii sięga już pewnie 100 milionów osób…

W kierunku inwestycji
Ale jak było to już zaznaczone wcześniej, ważniejsze są sprawy dotyczące sposobu prowadzania biznesu, dopasowywania się do aktualnej fazy rozwoju gospodarki, widzenia reszty świata. Przez pewien czas Chiny i chińscy przedsiębiorcy koncentrowali się na rozwoju produkcji, wspieranym często zewnętrznym kapitałem, oprzyrządowaniem i wiedzą. Chińscy konsumenci, niezbyt ówcześnie zamożni, swoje potrzeby zaspokajali produkcją krajową. Wszak Chiny to od dawna rosnący światowy potentat w produkcji wszelkiego rodzaju dóbr. W pespektywie przedsiębiorców zewnętrznych kontakt z Chinami polegał głównie na inwestowaniu, sprzedaży dóbr inwestycyjnych oraz zaopatrzeniowych niezbędnych do produkcji, a także imporcie gotowych wyrobów z Chin. Obecnie Chiny bardzo szeroko inwestują za granicą i poszukują licznych przedsięwzięć do współpracy komercyjnej. Chiny są coraz bardziej liczącym się dostawcą dóbr o charakterze inwestycyjnym, coraz częściej też eksportują wiedzę – efekt prowadzonych na bardzo szeroką skalę programów badawczych.

Nowy obraz konsumenta
Szczególną uwagę zaś zwraca ogrom wysiłków związanych z podnoszeniem poziomu rozwoju krajów i firm, z którymi Chiny zamierzają współpracować. To daje diametralną zmianę w stosunku do obrazu Chin sprzed dziesięciu czy dwudziestu lat. Zupełnie inny jest też układ popytu generowanego przez konsumentów - wraz ze wzrostem zamożności chcą oni spróbować wielu dóbr. Będąc rynkiem niebywale trudnym i konkurencyjnym, wszyscy wszak marzą by być na nim dostawcą, z drugiej strony preferuje obecność różnorodnych dostaw – w tym takich, które dla konsumenta z Chin są nieco „egzotyczne”. Rosnąca dbałość o zdrowie, poszukiwanie nowych smaków i pogoń za zmieniającą się modą dają wielu dostawcom szansę na zaistnienie na chińskim rynku.

Bliżej chińskiego biznesu
Pomaga w tym głęboka zmiana w filozofii prowadzenia biznesu. Przedsiębiorcy chińscy wychodzą w świat poszukując interesujących towarów dla swojego rynku. Niegdyś trudno było dotrzeć do potencjalnego odbiorcy, a proces zdobycia zaufania, uwieńczonego kontraktem, był długi, trudny i nie dający pewności sukcesu. Teraz doskonałe kontakty można nawiązać z przedstawicielami chińskiego biznesu perfekcyjnie orientującymi się w specyfice i niuansach naszego biznesu. Jest to niesamowity krok w naszą stronę ułatwiający wszelkie transakcje. Co ważne, kontakty z chińskim biznesem mogą dla nas stanowić też doskonałą bramę do zaistnienia w licznych krajach gdzie chiński biznes jest obecny (Azja, Afryka, Ameryka Południowa i Północna).

Jeśli tylko sprostamy wyzwaniu i uda nam się odpowiednio sprawnie gonić zmiany Chin to z pewnością będziemy mieli szansę na szersze niż dotychczas zaistnienie naszych towarów w Państwie Środka. Zgodnie z danymi GUS w roku 2016 nasz eksport sięgnął 1,7 mld EUR tj. 0,94% całości naszej sprzedaży za granicę. Głównie dzięki rozszerzeniu asortymentu, ale również i skali dotychczasowych dostaw. Z pewnością pojawi się też wiele okazji do wspólnego prowadzenia biznesu na rynkach trzecich.   

Piotr Soroczyński, Główny Ekonomista KUKE